wtorek, 18 października 2011

Wtorek... 6 dni już minęło...

I co? Wielkie nic 6 dni już minęło, a ja nic się praktycznie nie posunęłam naprzód, wręcz momentami cofam się. Jest to najtrudniejsza droga w moim życiu, ten natłok problemów, sporów sprawia,że mam wewnętrzny paraliż. Nie potrafię się zmotywować do działania na dłuższa metę, mimo iż wiem czego chcę... Nie mogę tego zrozumieć, skąd to się bierze?? Nie mam pojęcia i fakt ten przeraża mnie. Czemu ludzie potrafią wstać o 7:00 i pracować a ja się lenię do 10:00? Brak mobilizacji i determinacji w pewnym sposób... Po porażce, jaką poniosłam nie dostając się na wymarzone studia po maturze do dziś się nie mogę pozbierać, bardzo mocno to na mnie wpłynęło, dodatkowo dochodzi brak wsparcia od strony bliskich... Jak wrócić na dawne tory, gdzie walczyłam o swoją przyszłość, nie poddawałam się i co więcej cieszyłam się życiem, uważałam, że świat jest niesamowity, że warto żyć... Dziś już inaczej to wszystko odczuwam... Czuję się przegrana, a mam dopiero 19 lat... Jak to zmienić?

Około 100 raz staram się odbudować dawną siebie...
Spróbuje jeszcze 101 raz.
Jutro wstanę o 7:00!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz